Uśmiech jej coś w sobie ma ...
Chociaż nieuchwytny tak,
Lecz on właśnie urzekł mnie.
Chociaż ją z widzenia znam
I jej twarz w pamięci mam,
To tak mało o niej wiem.
A ona, a ona nie mówi nic.
Jej uśmiech, ten uśmiech -
Czy ze mnie drwi?
Uśmiech, w którym trwa od lat,
Fascynuje cały świat,
Bo cóż kryje uśmiech ten?
Smutek, nudę, może fałsz,
Żal do minionego dnia -
Któż odpowiedź na to da?
A ona, a ona nie mówi nic.
Jej uśmiech, ten uśmiech -
Czy ze mnie drwi?
Dużo starsza jest, to fakt -
O niecałe pięćset lat,
Lecz cóż dla mnie znaczy to?
W Luwrze wisieć trudno tak,
Może więc doczekam dnia,
Że wyjść zechce ze swych ram?
A ona, a ona nie mówi nic.
Jej uśmiech, ten uśmiech - *4
Czy ze mnie drwi?
Spłoszony ptak, spłoszony dzień,
Grudniowy szron na szkle.
Podchodzi noc pod ciepłą sień
I śniegiem w oczy dmie.
Opada w dół zawiei ćma,
W zamknięte bije drzwi,
A w dali dzwon - kolęda gra
I konie krzeszą skry.
Hej, kolędo, leć!
Hej, kolędo, leć!
Leć nad światem ośnieżonym,
Syp iskrami z gwiazd.
Hej, kolędo, leć!
Hej, kolędo, leć!
Obudź serca, otwórz domy,
Popatrz ludziom w twarz.
Już tańczy noc, trzaskają drwa,
Przy stole miejsca dość.
Nie tylko dziś - każdego dnia
Wejdź, gościu! Przy mnie siądź!
Hej, kolędo, leć!
Hej, kolędo, leć!
Leć nad światem ośnieżonym,
Syp iskrami z gwiazd.
Hej, kolędo, leć!
Hej, kolędo, leć!
Obudź serca, otwórz domy,
Popatrz ludziom w twarz.
Spotkania rąk w półmroku świec,
Dzień dawno padł bez tchu.
Tak rodzi się serdeczność serc,
Pogoda jasnych słów.
Hej, kolędo, leć!
Hej, kolędo, leć!
Leć nad światem ośnieżonym,
Syp iskrami z gwiazd.
Hej, kolędo, leć!
Hej, kolędo, leć!
Obudź serca, otwórz domy,
Popatrz ludziom w twarz.