Kim mógłbym być
Bez Twoich kłamstw:
Kimś takim co
Jest zawsze sam.
Kim mógłbym być (mógłbym być)
Gdyby nie Ty
I nie to, (i nie to)
Co mówisz mi:
Że jestem śmieszny dość,
Zgubiony w świecie,
Ale przecież lepszy,
Niż chcę się przyznać.
To nie jest tak, (nie jest tak)
Lecz nie wiem sam,
Co robiłbym (robiłbym)
Bez Twoich kłamstw:
Że jestem inny, lecz
Sam o tym ni wiem
I że Ciebie, Ciebie
Kocham naprawdę.
To nie jest tak, (nie jest tak)
Lecz nie wiem sam,
Co robiłbym (robiłbym)
Bez Twoich kłamstw.
Jak wędrowne ptaki,
Swój rzucamy brzeg,
Rodzinny brzeg.
Wśród opuszczonych gniazd
Poranna wstaje mgła
I tylko żegna nas
Zachodni wiatr.
Jak wędrowne ptaki
Znów ruszamy w rejs,
Daleki rejs.
Gdzieś znad przybrzeżnych skał
I opuszczonych wydm
Dobiega wiatru szum
I ptaków krzyk.
Jak wędrowne ptaki
(Jak wędrowne ptaki)
Znów wracamy tu,
Wracamy tu.
Wśród deszczu i pod wiatr
Wracamy do swych gniazd,
Choć nikt nie woła: "Wróć!"
Nie woła: "Wróć!"
Jak wędrowne ptaki...
Gdy kiedyś znów zawołam Cię,
Zawołam Cię z daleka -
Odpowie mi gasnący dzień,
Że dawno już nie czekasz.
Gdy w oczach Twych ogniki gwiazd
Znów będę chciał zobaczyć -
Przypomni mi przelotny wiatr,
Że inny już w nie patrzy ...
Gdy któryś list zatrzymam, by
Nie wysłać go na próżno -
O wszystkim znów zapomnisz i
Powrócisz ... lecz za późno ... /bis