Tężeje w mroku śródmiejski mur,
Nad głową powódź skłębionych chmur.
Skończona podróż do kresu dnia.
Zamiera miasta wieczorny psalm.
Odejść białą zamiecią świateł.
Odejść drogą wschodzących gwiazd.
Odejść spojrzeń najdalszych śladem.
Odejść, odejść, gdzie porwie wiatr.
[-instrum.-]
Odejść krzykiem szalonych myśli.
Odejść nagłą czerwienią wzgórz.
Odejść burzą wiosennych liści.
Odejść, odejść, nie wrócić już.
Asfaltem jezdni okryta noc.
Kontury cieni zakreśla wzrok.
Zamknięte okna, zamknięte drzwi.
Nikt się nie śmieje, nie płacze nikt.
Płoną świecidełka gwiazd,
Radość nie pozwala spać.
Już pod choinką śpi miś i słoń.
Śpij ... śpij ... już zabawki śpią ...
Więc zamknij oczy, przyjść pozwól snom.
Śpij ... śpij ... już zabawki śpią ...
Jeszcze w pokoiku twym
Echo kolęd z cicha brzmi.
Nim scichną echa ze wszystkich stron -
Śpij ... śpij ... już zabawki śpią ...
Niech ci się przyśni z piernika dom.
Śpij ... śpij ... już zabawki śpią ...
Jeszcze ciągle w oczach masz
Zimnych ogni ciepły blask.
Nim zbledną gwiazdy, co w oknach drżą -
Śpij ... śpij ... już zabawki śpią ...
Bo noce muszą daćmiejsce dniom ...
Śpij ... śpij ... już zabawki śpią ...