Tężeje w mroku śródmiejski mur,
Nad głową powódź skłębionych chmur.
Skończona podróż do kresu dnia.
Zamiera miasta wieczorny psalm.
Odejść białą zamiecią świateł.
Odejść drogą wschodzących gwiazd.
Odejść spojrzeń najdalszych śladem.
Odejść, odejść, gdzie porwie wiatr.
[-instrum.-]
Odejść krzykiem szalonych myśli.
Odejść nagłą czerwienią wzgórz.
Odejść burzą wiosennych liści.
Odejść, odejść, nie wrócić już.
Asfaltem jezdni okryta noc.
Kontury cieni zakreśla wzrok.
Zamknięte okna, zamknięte drzwi.
Nikt się nie śmieje, nie płacze nikt.
[-instrum.-]
Kochałem Panią i miłości mojej
Może się jeszcze resztki w duszy tlą,
Lecz niech to Pani już nie niepokoi;
Nie chcę Cię smucić nawet myślą tą.
[-instrum.-]
Kochałem bez nadziei i w pokorze,
W męce zazdrości, nieśmiałości, trwóg.
Tak czule, tak prawdziwie, że daj Boże,
Aby Cię inny tak pokochać mógł!
[-instrum.-]
Bezsenność - to przeżycie dnia
Raz jeszcze, od nowa,
To ciemność, w której Ty i ja
Walczymy na słowa.
To spowiedź przed ołtarzem z gwiazd,
Przed maską księżyca.
Za oknem jakby drwiła z nas bezludna ulica.
Bezsenność - to korowód zjaw,
Obłędny ich taniec.
Bezsenność i uśpionych serc
Bezgłośne wołanie.
To powrót niepotrzebnych słów,
Za które nieraz wstyd.
Bezsenność to czekanie na świt.
Bezsenność to niekiedy strach
I myśli skłębione.
Co będzie w nadchodzących dniach?
- Wszystko skończone.
Pytania ... Któż odpowiedź da,
Gdy nikt nie słyszy nas?
Bezsenność ... Nocna lampka znów
Nie zgaśnie do rana.
Czekanie ... Może przyjdzie tu?
Co nocy ta sama,
Ta jedna, upragniona wciąż,
Widoczna jak zza mgły ...
Bezsenność? Bezsenność - to Ty.
[-instrum.-]