Tężeje w mroku śródmiejski mur,
Nad głową powódź skłębionych chmur.
Skończona podróż do kresu dnia.
Zamiera miasta wieczorny psalm.
Odejść białą zamiecią świateł.
Odejść drogą wschodzących gwiazd.
Odejść spojrzeń najdalszych śladem.
Odejść, odejść, gdzie porwie wiatr.
[-instrum.-]
Odejść krzykiem szalonych myśli.
Odejść nagłą czerwienią wzgórz.
Odejść burzą wiosennych liści.
Odejść, odejść, nie wrócić już.
Asfaltem jezdni okryta noc.
Kontury cieni zakreśla wzrok.
Zamknięte okna, zamknięte drzwi.
Nikt się nie śmieje, nie płacze nikt.
Dwóch takich jak my trzej
Poszukać tylko chciej
I z każdej doli złej
Się śmiej. Ye-ye!
Trzech takich jak nas dwóch
I jeszcze jeden zuch -
Zrobimy taki ruch,
Że hej! Ye-ye!
Lecz nigdzie w świecie
Nie znajdziecie,
takiego co dorówna mnie.
Ta reszta niezła, lecz
W tym cała rzecz,
Że tylko ja liczę się!
A my to niby co:
Mogiła? Szmira? Dno?
Czy nam talentu kto
Dał mniej?
A ja to co? To pies?
Jedynie chyba rytm
W piosence ważny jest!
O, ye!
Ja tutaj wtrącę,
Że ten koncert
Niewiele szans by dzisiaj miał.
Bez mego tu entree -
Górnego "c"
Publika nie wpadnie w szał!
Tych trzech i tamtych dwóch
I jeszcze jeden zuch -
Zrobimy taki ruch,
Że hej! Ye-ye!
Nie jeden, dwa czy trzej -
Nas wszystkich słuchać chciej
I z każdej doli złej
Się śmiej! Się śmiej!
Gdy kiedyś znów zawołam Cię,
Zawołam Cię z daleka -
Odpowie mi gasnący dzień,
Że dawno już nie czekasz.
Gdy w oczach Twych ogniki gwiazd
Znów będę chciał zobaczyć -
Przypomni mi przelotny wiatr,
Że inny już w nie patrzy ...
Gdy któryś list zatrzymam, by
Nie wysłać go na próżno -
O wszystkim znów zapomnisz i
Powrócisz ... lecz za późno ... /bis